wtorek, 11 grudnia 2012

Polskie ślady w San Diego


Nawet jeśli od ojczystego kraju i bliskich dzieli nas 10 000 km, 9 godzin i ocean to przy odrobinie trudu można i tutaj odnaleźć polskie ślady. 


W San Diego znajduję się Polski Kościół, w którym msze odprawiane są w języku polskim.
 W niedziele po mszy świętej można również zostać na kawę i ciasto,zjeść wspólny polski obiad i porozmawiać w ojczystym języku w gronie innych rodaków. Przyznam szczerze, że gdy byłam tam pierwszy raz nie mogłam powstrzymać łez wzruszenia... Naprawdę rewelacyjne miejsce, świetny ksiądz i przemili ludzie :) Zbliżające się Święta będą z pewnością dużo łatwiejsze dzięki temu miejscu.







Co roku odbywa się tutaj także Polski Festiwal, podczas którego odbywają się liczne występy tradycyjnych polskich zespołów pieśni i tańca. Przybliżana jest polska kultura, historia i tradycja, można kupić polskie produkty, zjeść tradycyjny polskie dania i napić się prawdziwego polskiego piwa :)


źródło: http://www.polishmission.org/festival/index.php

źródło: http://www.polishmission.org/festival/index.php


W Parku Balboa znajduję się  Dom Polski- The House of Poland, który w każdą niedzielę w godzinach  od 12 do 16 jest otwarty dla zwiedzających. Przy Domu działa także polska szkoła dla dzieci.





W amerykańskich sklepach można odnaleźć takie ciekawostki jak Pierogies, Kielbasa czy Polish Style Soup, czasami zdarza się także Polish Cheese i jest to poprostu nasz zwykły twaróg, który cieszy się tu ogromnym powodzeniem :) 






W okolicy znajduję się kilka sklepów europejskich, w których dostępne są produkty z całej Europy, w tym także z Polski. Można tam kupić polską kiełbasę i szynkę, polskie przyprawy, słodycze, prasę, można również złożyć zamówienie u sprzedawcy na inne produkty, których potrzebujemy.
Ostatnio dowiedziałam się, że godzinę drogi ode mnie znajduję się jeszcze jeden sklep, w którym jest bardzo duży wybór polskich produktów, więc przed Świętami z pewnością go odwiedzę.
A w europejskich sklepach można znaleźć np. Delicje, Ptasie Mleczko czy Torcik Wawelski :)







Na święto dziękczynienia poproszono mnie o przygotowanie tradycyjnej polskiej potrawy. Postanowiłam zrobić bigos i voilà oto polski bigos mojej produkcji na amerykańskim świątecznym stole :) Wszystkim bardzo smakował i był mocnym polskim akcentem.

Jakież było moje zdziwienie gdy podczas jednej z imprez na stole królowała... tak, tak polska Żubrówka, która jest tu bardzo znana i lubiana :D








Nie mogłabym tu również nie wspomnieć o moich polskich przyjaciołach- Kornelii, Sławce, Magdzie, bez których obecności tutaj i wsparcia chyba nie dałabym rady :* 



Jak widzicie nawet tak daleko od domu można odnaleźć wiele śladów polskiej obecności i rodaków :)
Wciąż wytrwale będę tropić kolejne ślady polskiej obecności w okolicy i niezwłocznie Was o nich informować :)

A tymczasem pozdrawiam ze słonecznego i pogodnego San Diego, w którym zima i pogoda jest bardzo nie-polska ;)))))


26 komentarzy:

  1. Fajnie że udało Ci się znaleźć trochę polskości tam za oceanem. Wiem że początki na obcej ziemi ni zawsze są łatwe. Cieszę się też, że masz tam też znajomych rodaków to bardzo ważne móc porozmawiać w ojczystym języku i czasami się po prostu komuś wyżalić.
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda na początku nie było łatwo, ale z każdym dniem jest coraz lepiej, a wsparcie rodaków bezcenne, nawet się nie spodziewałam, że tak bardzo będzie mi brakowało rozmów w ojczystym języku :)

      Usuń
  2. Ptasie Mleczko i Delicje! umarłam....
    no i ten polski kościół :) to jest naprawdę coś pięknego ;) i ten festiwal musi być zarąbisty :D
    tak w ogólne to z jakiej okazji jesteś w USA? jakaś wymiana, czy sama tam chciałaś pojechać?

    pozdrawiam serdecznie z zaśnieżonego Śląska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ptasie mleczko jem nałogowo i ... ogórki kiszone :P
      przyjechałam tu na rok w ramach programu Au Pair :)

      Usuń
  3. Fajnie, że są takie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę miłe uczucie odnaleźć chociaż cząstkę swojego kraju tak daleko od domu :)

      Usuń
  4. firanku w tym House of Poland są naprawdę typowo polskie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. jaaaa ale super! pierogies <3 z pewnascia nie są tak pyszne jak u babci, ale zawsze coś polskiego! :) jeju to naprawdę miłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie nie są takie pyszne jak te, które robi moja mama i babcia, ale dają radę :) i ta nazwa pierogies haha na początku strasznie mnie bawiła :P

      Usuń
  6. zima ledwo sie zaczela a ja juz mam dosc... polskie produkty docierają do najdalszych zakątków, podobno nawet w Japonii można dostać niektóre produkty :) Póki co rządzimy jeśli chodzi o jedzenie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj tak rządzimy, europejskie sklepy i polskie produkty cieszą się ogromnym powodzeniem tutaj :)

      Usuń
  7. jak miło;) niby tak daleko, a jednak blisko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. telefony, internet i przede wszystkim skype też robi swoje :)

      Usuń
  8. O ja cieeee, ale mi się ciepło na serduchu zrobiło! Musze zajrzec do polskiej dzielnicy czym predzej! hmmm no i perozka bym wszamała;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka prawda kochana, bez naszych długaśnych wieczornych skajpajów i wspólnych chwil w NY nie dałabym rady na pewno!! :* i koniecznie szukaj pierogów!!!

      Usuń
  9. Super,że można mieć trochę swojego kraju nawet tak daleko od domu. Jednak Polacy są wszędzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ludzie z innych krajów też mają tutaj swoje miejsca, ale jednak mam wrażenie, że Polacy na obczyźnie mają jakąś szczególną potrzebę posiadania chociaż namiastki swojego kraju :)

      Usuń
  10. Miło, że nawet w San Diego można kupić sobie ptasie mleczko;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już się chyba tutaj od niego uzależniłam :P amerykanom też bardzo smakuje a nie możemy znaleźć żadnego lokalnego odpowiednika naszego pysznego wedlowskiego ptasiego mleczka :)

      Usuń
  11. jasne , że miałabym ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej :)
    Swoje loki zrobiłam najzwyklejszą starą lokówką :) Tylko musi być dobrze rozgrzana :) Więc sama prostota :P
    Nawet nie wiedziałam, że są takie miejsca. Dobrze, wiedzieć, że w innych krajach nie zapomina się o naszej Narodowości :)
    Oczywiście dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem jakimś beztalenciem lokówkowym, a nawet jak już coś tam mi wyjdzie to trzyma się max pół godziny... :( ale nie dam za wygraną i dalej będę próbować :)

      Usuń